Piórko 2017

Książka Córka bajarza

„Nieustraszony Strach na Wróble”

To niesamowita opowieść pełna uczuć i emocji płynących z prawdziwej przyjaźni.

Laureaci 2017

Zdjęcie - Grzegorz Majchrowski

Laureat w Kategorii Tekst Grzegorz Majchrowski

Grzegorz Majchrowski mieszka i pracuje w Cieszynie. Z wykształcenia jest rzeźbiarzem. Sztuka to pasja, której poświęca każdą wolną chwilę. Tworzy rzeźby i instalacje poruszające problem współczesnej kondycji człowieka. Na co dzień pracuje na Uniwersytecie Śląskim, gdzie prowadzi autorską pracownię rzeźby.

Lubi dobrą książkę, filmy i dużo zieleni w swoim otoczeniu, najlepiej rosnącej dziko i naturalnie. Podczas wakacji uwielbia surwiwalowe wypady z synami na łono natury. Wtedy czuje, że naprawdę wypoczywa. Ma duży dystans do siebie i chętnie rozśmiesza ludzi. Bardzo lubi opowiadać wymyślone przez siebie historie, na które jego dzieci z zaciekawieniem czekają co wieczór, przez co chodzą nieco później spać.

Zdjęcie - Maria Giemza

Laureatka w Kategorii Ilustracje Maria Giemza

Maria Giemza urodziła się i wychowała w Krakowie, tam również rozpoczęła studia architektoniczne. Kontynuując naukę najpierw w Hiszpanii, później w Niemczech, poszukiwała różnych sposobów postrzegania architektury i przestrzeni. Pracując nad swoją magisterską pracą dyplomową, miała okazje zgłębiać różne sposoby graficznego przedstawiania projektów – wtedy właśnie zakochała się w ilustracji. Kończąc studia, postanowiła nieco zmienić swoją drogę i spróbować profesjonalnie zajmować się grafiką.

Na co dzień mieszka w Berlinie, lecz często ucieka od miejskiego zgiełku, by razem z ciągle towarzyszącym jej psem zaszyć się w leśnej lub górskiej głuszy.

Opinie Jury

Strach na wróble jest zrobiony z patyków i słomy. Ale to nie znaczy, że nie ma marzeń. I że nie tęskni za przyjaźnią, podróżą, odmianą. Czy takiego Stracha trzeba się bać? Lepiej się z nim zaprzyjaźnić… i przeczytać o jego przygodach, spisanych w tej nietuzinkowej książce z bardzo zaskakującym zakończeniem!

Rafał Witek, autor książek dla dzieci

Ilustracje Marii Giemzy to takie światy, w których chciałoby się zamieszkać.

Aleksandra Krzanowska, ilustrator, grafik, wydawczyni książek dla dzieci

Fragment książki pt. "Nieustraszony Strach na Wróble"

Strach budził w nim wesołość i przypominał mu dziecięce lata. Wróbel zobaczył go, szukając schronienia w pewne deszczowe popołudnie. Obserwował go jakiś czas, moknąc na gałęzi przydrożnego dębu, aż w końcu odważył się podfrunąć bliżej. Usiadł na długim zielonym źdźble zboża, zaćwierkał parę razy, zatrzepotał skrzydłami i stwierdził, że to nie jest człowiek i że nie grozi mu z jego strony żadne niebezpieczeństwo. Zauważył też dziurę w kapeluszu. Tak mu się spodobała, że postanowił w niej zamieszkać. Już chwilę później zadowolony obserwował moknący świat z czubka głowy Stracha na Wróble, ucieszonego z obecności małego szarego lokatora. Jeszcze nigdy żaden ptak nie podleciał do niego tak blisko. Wróbel przypominał mu latającą grudkę ziemi z maleńkimi nóżkami. „Taki mały, a taki odważny” – pomyślał Strach. Musiało minąć kilka dni, zanim zdobył się na odwagę, by wypowiedzieć do Wróbla kilka słów, tak bardzo się bał, że go wystraszy.

– Dzień dobry – przywitał się pewnego poranka, a siedzący jak zwykle na jego ramieniu Wróbel spojrzał w namalowaną twarz i spokojnie odpowiedział:

– Dobry.

Nastała chwila ciszy, a potem Strach, zaskoczony opanowaniem ptaka, postanowił kontynuować rozmowę.

– Nazywam się Strach...

– Wiem – przerwał mu ptaszek. – Jestem Wróblem.

– Miło mi. Nie odzywałem się wcześniej, bo nie chciałem cię przestraszyć. Wszystkie ptaki mnie unikają, choć ja bardzo je lubię. Bałem się, że i ty ode mnie uciekniesz.

– Obserwowałem cię od jakiegoś czasu i słyszałem, jak mówisz do motyli. Kogoś, kto rozmawia z owadami, nie trzeba się bać. Dlatego postanowiłem zamieszkać w twoim kapeluszu. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko.

– No jasne, że nie. Możesz mieszkać tam tak długo, jak zechcesz. Bądź moim gościem.

– Dziękuję.

I tak oto Wróbel zamieszkał pod kapeluszem Stracha na całe lato.

Podczas żniw Stracha zdjęto z tyczki i odstawiono pod przydrożny dąb, żeby sobie odpoczął, bo spisał się świetnie, chroniąc zboże przed ptakami. Stał więc Strach i patrzył na pracujących ludzi. Wielkie maszyny pomagały żniwiarzom, zbierając zboże i oddzielając ziarno od słomy – ziarno sypały na wielkie przyczepy wielkich samochodów, a słomę zostawiały na krótko ostrzyżonym polu w postaci kostek przypominających prezenty albo duże cegły

Od kiedy zdjęto Stracha z tyczki, już nic go nie trzymało. Nigdzie się jednak nie ruszał, czekając na to, co się wydarzy. Pod wieczór, zanim słońce schowało się za lasem, przyleciały ptaki, żeby wydziobać z ziemi resztki ziarna, a między nimi uwijały się polne myszy gromadzące zapasy w podziemnych spichlerzach.

Następnego dnia przyjechał traktor, ciągnąc za sobą pług, który odwracał ziemię na drugą stronę, skrawek po skrawku, aby odpoczęła po wielkim urodzaju.

W końcu przyszła jesień i pokolorowała cały świat. Czegoś tak pięknego Strach jeszcze nie widział; wszystkie drzewa przywdziały kolorowe suknie: lipy ubrały się na żółto, dęby na złoto, a kasztanowce najpierw na czerwono, potem złoto, by na końcu przyozdobić się w brąz. Zniknęły gdzieś owady, które Strach tak lubił. Schowały się łaskoczące mrówki, grające koniki polne i boże krówki. W ogóle nie było much, bo i krowy zniknęły w oborach. Ptaków także ubywało. Co chwilę mknęły kluczem na południe.

– Gdzie lecą te ptaki, Wróblu? – spytał Strach.

– To zmarzluchy. Gdy robi się chłodniej, odlatują do ciepłych krajów, ale nie martw się, wiosną wrócą.

– A ty nie lecisz?

– Ja się nigdzie nie wybieram. Mnie tu dobrze, no i przecież nie zostawię cię samego – odparł Wróbel.