Piórko 2016

Książka Córka bajarza

„Córka bajarza”

Niesamowita opowieść o wielkiej mocy, która drzemie w słowach.

Laureatki 2016

Zdjęcie - Monika Radzikowska

Laureatka w Kategorii Tekst Monika Radzikowska

Zdjęcie - Monika Biała

Laureatka w Kategorii Ilustracje Monika Biała

Opinie Jury

Aby ocalić to, co ważne, nierzadko trzeba narazić się na niebezpieczeństwo. A nawet odbyć wędrówkę za siódmą górę i siódmą rzekę – tak jak Weronka, bohaterka tej książki. Powędrujcie razem z nią. Nie tylko przeżyjecie bajkową przygodę, ale też przekonacie się, jak wielką moc ma dobro, uczciwość i miłość.

Rafał Witek, autor książek dla dzieci

Miło jest córce bajarza, że dostała się w takie zdolne ręce!

Bohdan Butenko, artysta grafik

Fragment książki pt. „Córka bajarza”

Był sobie bajarz, który słynął w całej krainie. Miał w głowie mnóstwo opowieści i nie było nikogo, kto znałby ich więcej niż on. Często, po dniu wypełnionym pracą, sąsiedzi przychodzili do jego domu, aby usłyszeć baśnie o smokach, elfach, zaklętych drzewach i piratach. Bajarz snuł opowieści, a wszyscy, którzy go słuchali, zapominali o swoich troskach, nawet gdy nadchodziły ciężkie czasy. Miał on bowiem szczególną umiejętność wlewania w ludzkie serca nadziei i radości.

Bajarz miał córkę o imieniu Weronka, która zawsze z uśmiechem witała przybyszów spragnionych opowieści. Od dziecka słuchała różnorodnych historii, choć sama nigdy nie wymyślała własnych. Dorastała w przekonaniu, że nie odziedziczyła tego szczególnego daru, choć ojciec twierdził inaczej. Za każdym razem, gdy Weronka ze smutkiem przyznawała, że nie potrafi opowiadać, bajarz zwykł mawiać:

– Pamiętaj, Weronko, że każdy człowiek nosi w sobie ukryty dar opowiadania. Bo każdy potrzebuje opowieści, czy to w szczęściu, czy w niedoli.

Weronka bardzo kochała ojca, który po śmierci matki był jedyną bliską jej osobą. Z niepokojem w sercu patrzyła, jak bajarz się starzeje i robi się coraz słabszy. Jeśli go zabraknie, kto będzie podnosił na duchu ludzi, gdy nadejdzie zły czas? Kto wraz z opowieściami będzie im dawał nadzieję?

Pewnego dnia Weronka wróciła do domu i zastała ojca leżącego nieruchomo na łóżku. Przestraszona, podbiegła do niego, pytając:

– Tato, co z tobą? Co się stało?

– Jestem już bardzo stary – odrzekł bajarz słabym głosem – i niewiele życia we mnie pozostało.

– Nie mów tak! – zawołała Weronka. – Znajdę sposób, by cię uratować!

To powiedziawszy, dziewczyna wybiegła z chaty i udała się do lasu, gdzie mieszkała stara wiedźma. Mówiono, że ma konszachty z samym diabłem i w ten sposób zyskała wielką magiczną moc. Weronka przebyła cały las, aż wreszcie stanęła przed krzywą chatynką, w której mieszkała wiedźma. Zastukała do drzwi, które otworzyły się same, jak zaczarowane. W progu stanęła stara kobieta z garbatym nosem.

– Czego chcesz? – zapytała.

– Przyszłam prosić cię o pomoc – odparła Weronka.

– Mój ojciec zachorował i słabnie z każdą chwilą. Pomóż mi, wiedźmo, przecież znasz się na ziołach i na magii. Proszę, ocal mojego ojca!

Wiedźma uśmiechnęła się pod nosem. Wyczuła bowiem okazję, aby zdobyć coś cennego.

– Dobrze – rzekła. – Ale co dostanę w zamian?

– Dam ci naszyjnik, który noszę – obiecała Weronka. – To pamiątka po mojej matce.

– Mało! – zaskrzeczała wiedźma.

– Weź też złoty pierścionek, który dała mi kiedyś babka – zaoferowała dziewczyna.

– Mało!

– Więc przyjmij w darze nasz dom, tylko ulecz mojego ojca!

– Mało!

– Nie mogę dać ci nic więcej – zasmuciła się Weronka. – Żyjemy skromnie.

– Każdy ma coś do dania – rzekła wiedźma. – Daj mi wasz największy skarb.

– Jaki skarb? – zdziwiła się Weronka. – Nie mamy żadnych skarbów!

– Ech, ludzie, wszyscy tak mówicie! Każdy jakiś ma. Pozwól mi go zabrać, a wyleczę twojego ojca.

– Dobrze, weź nasz skarb… – powiedziała Weronka. – Choć przecież niczego cennego nie mamy.

Wiedźma zaśmiała się złowrogo, aż dziewczynie ciarki przebiegły po plecach. Ale targ został ubity.